sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 2

Została godzina do Imprezy Violetty. Dziewczyna po cichu zakradła się do swojego pokoju. Wyciągnęła z szafy dwie niebieskie walizki. zaczęła wkładać tam ubrania, książki wszystko.
Potem poszła po swoją wcześniej kosmetyczkę. Była szczęśliwa, i gotowa. Wystarczyło tylko czekać na koniec imprezy, i razem z Leonem pojedzie na prowincje.






Diego nerwowo spoglądał na Rocky'ego. Chciał też jechać na urodziny Violetty, ale bał się zostawić konia  samego, bo jutro mają zawody klasy C.
Diego pochodził z dość bogatej rodziny. Jednak ukrywa to przed każdym, tylko Leon i Marco wiedzą, jaka jest prawda. Chłopak ukrywa to, bo nigdy nie lubił być rozpieszczanym. Udaję, że nie stać go na jazdę konną i jest stajennym, ponieważ zawsze wolał pomagać. A był już bardzo związany z końmi, i w ogóle z całym gospodarstwem.
- Diego, a ty nie idziesz? - Diego ujrzał Clari, dziewczynę, którą często uwodził.
- Z takim kimś to zawsze - pocałował ją namiętnie. Po chwili oderwali się od siebie.
- Diego...- Clari spojrzała na niego smętnie
- O co chodzi? - zapytał zaniepokojony.
- Bo ja cię tak kocham.... I nie chcę żeby ci się coś stało na jutrzejszym wyścigu... - Dziewczyna spuściła wzrok.
Diego tylko ją pocałował.


*Godzina później, restauracja ,,Armmanni".*

Szatynka po kolei witała się z każdym.
Aż w końcu wszedł ON.
Violetta od razu zruciła się mu na szyje.
- LEON! - Krzyknęła uradowana.
- Udusisz mnie !
Gdy się od niego oderwała,spojrzała na niego z uśmiechem.
- Leon, chodź na stronę... - Szatynka pociągnęła go za rękę.
Gdy się już oddalili, opowiedziała mu cały swój plan.
- Nie wiedziałem, że potrafisz tak kombinować.... - powiedział z głupią miną.








**********




No i tak się prezentuję 1rozdział :)
WOW!
Mam jednego obserwatrora!
Dziękuję!







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz